Umówiłam się z Przyjacielem. Ma rozważyć przyjęcie oferty objęcia wysokiego stanowiska w mojej Agencji. Wcześniej trochę panikowałam, że nic w tym dobrego, bo przecież, gdy w pracy do głosu dochodzą emocje - dobrze to nie wróży. Obecnie cieszę się jednak, bo Przyjaciel to mądry gość. Jestem pewna, że sporo się od Niego nauczę, a tego mi chyba najbardziej brakuje. Autorytetu.
Przed Nim ostatnie ustalenia… Wczoraj mieliśmy długą rozmowę na temat klauzuli poufności, którą podpisał. Ja podobną też podpisałam u siebie. Może moja jest trochę bardziej lightowa, ale to wynik dłuższych negocjacji z pracodawcą. Bo Szefowi na początku to zależało, abyśmy wszyscy weksle in blanco podpisali… Te mógłby wykorzystać w sytuacji, gdy ktoś z nas naruszyłby jedną z zasad etycznych (funkcjonujących w głowie szefa i tylko w głowie szefa), które to mają zapobiegać podjęciu przez nas działalności konkurencyjnej i/lub narażeniu Agencji pracodawcy na straty. Pomyśleliśmy wtedy, że Szef to żadna instytucja zaufania publicznego, a tego typu świstki podpisuje się na czasy złe, nie zaś czasy dobre.
Zastanawiam się jak tę sprawę rozwiązuje się w agencjach sieciowych – podejrzewam (mam nadzieję), że tam regulacje dotyczące zachowania poufności są bardziej klarowne i korzystają z myśli prawniczej XXI wieku. Choć kto tam ich wszystkich wie. Niejednemu szefowi Szef na imię…
-
Najnowsze komentarze
proday w O miłości jakubsalacki w O miłości trufla w Marks w agencji frustrat w Marks w agencji proday w Marks w agencji -
Najnowsze wpisy
-
Najpopularniejsze wpisy
Archiwa