Święta Wielkanocne to czas przemyśleń i podsumowania. Tak ostatnio przeczytałam na opisie filmu „Tryptyk Rzymski”, gdy ślęczałam w kinie zastanawiając się, który film chciałabym zobaczyć. Oczywiście wybrałam jakąś głupotę, ale nie w tym rzecz.
Parę dni temu miałam bardzo niesmaczną rozmowę z Filipem, która mnie w dziwaczny sposób ubodła. Czułam się brudna i zniesmaczona, poruszona, dotknięta w niesprawiedliwy sposób.
Postawił mi w niej dwa zarzuty – pierwszy, że nie ‘odkochałam się’ jeszcze ‘od niego’ (chyba tak powinno to stylistycznie wyglądać, ale nie mam pojęcia, co dokładnie ów zlepek znaczy), a w konsekwencji rozmawiam z Nim i jestem miła, właśnie z tego powodu. Po czym całość podsumował pytanie, czy w takim razie jednak mylił się i wszystko jest ok oraz, czy jednak możemy być przyjaciółmi.
Było mi bardzo źle po tej rozmowie, bo nie mam pojęcia, w czym rzecz z tym odkochiwaniem się. Mówił o bliskości, o tym, że trudno się z tego wykaraskać, że całość to wymaga czasu. Ale, wiecie, z mojego punktu widzenia to puste i średnio życiowe frazesy. Bo myślę sobie, że uczucia w człowieku dzieją się same, że przyjaźnimy się przez samo się, nie zaś poprzez dziwaczne postanowienia i oczyszczanie atmosfery. Myślę sobie, że jesteśmy ludźmi wolnymi.
Jeśli odkochanie się ma polegać na zapomnieniu, to nie zapomniałam.
Jeśli odkochanie się ma polegać na mniejszym lubieniu, to coś w tym jest.
Jeśli odkochanie się ma polegać na mniejszym zaufaniu, to również aktualnie działa.
Jeśli odkochanie się ma polegać na podjęciu decyzji w stylu jestem sam(a) i radzę sobie sam(a), to wychodzi na to, że odkochałam się prędzej w Filipie, aniżeli zakochałam.
Jeśli odkochanie się ma polegać, na rzadszym kontakcie, to faktycznie odkochanie działa.
Jeśli odkochanie się ma polegać skupieniu się wreszcie na sobie, a nie na drugiej osobie, to jednoznacznie stwierdzam, że to proces zajebiście fair.
Jeśli odkochanie się ma polegać, na nieczynieniu dobra i na niewykazywaniu przejawów sympatii pod !!!ŻADNYM POZOREM!!!, to ja tak nie umiem.
Więc zatem wypada spytać słowotwórcę, czy jeśli wszystkie przesłanki odkochania się zostaną spełnione, to znajdzie w nowym podejściu do swojej ex miejsce na przyjaźń? Czy jeśli powyższe przesłanki są spełnione przyjaźń w ogóle się dziać może?
Myślę, że nic na siłę.
Filipie – zawsze możesz na mnie liczyć. To sporo. Całą resztę mam już za sobą.
Jestem szczęśliwa.