Posted by: proday on: 08/05/2007
Wszystko idzie ostatnio jak z płatka. Nie wiem, czy to jedynie cisza przed burzą, ale odsuwam myśli fatalistyczne. Lis się pakuje. Dostał pracę w fajniejszym miejscu – u mojego brata. Tam mu będzie dobrze, tam rozwinie skrzydła i mam nadzieję – będzie czerpał z pracy dodatkowo lepsze korzyści materialne.
Ja mam w sobie jakąś werwę do pracy. Pomyślałam, że nie muszę wierzyć w firmę, w której pracuję. Zatraciłam w tym siebie i zapomniałam, ile jestem warta. Czasami potrzeba czasu i drugą połowę roku zaplanowałam w żywszych kolorach. W głównej mierze to zasługa Kacpra. Odzywają się ostatnio do mnie zapomniani ludzie. Mam do nich dystans. Śmieję się z naszych przeszłych stosunków. Wiele kontaktów cenię i miło mi, że to działa w dwie strony. Marzę o tym, aby zawsze było tak spokojnie jak teraz. To tylko kwestia mnie.
Psychoterapeuta twierdzi, że ze mną lepiej, ale abym uważała na siebie i traktowała delikatnie. Średnio to idzie w parze z ambicjami, ale zgorzkniałam już chyba na tyle, aby czasami odpuszczać i poczekać na nowe kilka minut. Jest tylu ludzi na świecie, a ja nie chcę być egoistą.
Najnowsze komentarze