ProDay

Teściowa

Posted by: proday on: 17/02/2008

Pojechała teściowa. Była dwa dni – cały weekend. Dwa dni gotowania, sprzątania, uśmiechania się, kombinowania, jak tu urozmaicić własną odpowiedź na zadawane po stokroć pytanie: „Co u Was?”. Aby nie poczuła się zbywana, czy tam dotknięta.

Moja teściowa nie ma najłatwiejszego charakteru. I może to tak, jak z nowo narodzonym dzieckiem, które swojej mamie zawsze wydaje się najpiękniejsze na świecie, tak z moją czy czyjąś teściową, która to zawsze sprawia wrażenie osoby najskuteczniej na świecie utrudniającej życie.

Może dramatyzuję, jestem bowiem przekonana i dam sobie rękę uciąć, że takiej jak moja teściowa nie ma drugiej na naszej planecie.

 

Uważa, że moje imię do mnie kompletnie nie pasuje. Że najodpowiedniejsze dla mnie, samozwańczo nadane mi, gdy ją poznałam, mając niespełna dziewiętnaście lat, to Patrycja. Ponieważ jednak stara się być miła – zwraca się do mnie zdrobniale…, zwraca się per „Patysiu”. Nigdy dotąd nie posłużyła się jeszcze imieniem mi właściwym, nadanym przez pełnoprawnych, biologicznych rodziców i przyklepanym przez jakiegoś urzędnika cywilnego. Tym, do którego się przyzwyczaiłam.

Z szacunku do Kacpra nie dodam nic więcej. Teściowa zresztą znajduje się aktualnie w okresie menopauzalnym, a co gorsza nie chce się sama przed sobą do niego przyznać. Z tego względu nie stosuje żadnej kuracji hormonalnej. Jej stan umysłu zatem, a głównie uzewnętrzniane werbalnie przejawy jego choć połowicznej, to wciąż żywotności, odbijają się nie tylko na niej, czy tam na nas.

W dodatku wszystko, co mnie drażni, jest przedstawiane jako działanie dla mojego dobra, działanie wręcz do którego jest zmuszona. Takim poświęceniem są chociażby jej kilkudniowe wizyty u nas w domu, gdy przebywa w Polsce. Co kwartał wyjeżdża do Niemiec, co kwartał wraca do Polski. Mamy zatem – krótko rzecz ujmując – kwartalnie przerąbane.

 

Narzędzia tortur trudno klasyfikować. Podejrzewam, że będzie to dla mnie łatwiejsze, gdy poznam własną potencjalną synową. Ba! To będzie pestka! Aktualnie potrafię wydukać w ciągu absolutnie nielogicznym kilka z nich. Wymienię:

 

- pytanie „Co u Was?”, zadawane tak często, jak to możliwe, zwłaszcza w sytuacjach, w których synowa kompletnie się tego spodziewa, ponieważ kontekst sytuacyjny (patrz: przebiegłość teściowej) uśpił jej czujność;

- uwagi o nieumytych oknach, zwłaszcza gdy okna są umyte, co pozwala udowodnić, że synowa nigdy, przenigdy nie opanuje owej sztuki w stopniu powalającym jej porównać się z teściową;

- szantaż emocjonalny i niewyobrażalna złożoność jego wszelakich form, dla początkujących na przykładzie: sugerowanie, że wpadło się tylko na moment, podczas gdy mieszka się 100 km od syna i synowej, przyprowadziwszy ze sobą wielką torbę, sugerującą plany co najmniej półrocznej wycieczki dookoła świata, z informacją, że zamierza spędzić noc u koleżanki, nie podając przy tym żadnego argumentu, a pytania o powód wsparte zaproszeniem do spędzenia nocy u syna, zbywając kategorycznym milczeniem;

- własne posiłki przygotowane najtańszym kosztem tak, aby wskazywały na oszczędność, pojawiające się w momencie serwowania przez synową obiadu przygotowywanego z uwagi na wyjątkowość gościa z ogromną pieczołowitością przez ostatnie cztery godziny, m.in. wyciąganie kanapek z folii aluminiowej, z wkładką w postaci mortadeli za 4,99 za kg, lub salcesonu. Czasami błagalnym tonem prosząc synową o masło;

- fabularyzowane opowieści z wątkiem intymnym o spapranym życiu teściowej z naciskiem na epizod porodu i trud wychowania własnego syna, sugerujące, że to wszystko jego, a tym bardziej synowej wina (grupa docelowa zrozumie, nawet jeśli jej IQ nie sięga granicy 90 punktów);

- totalny brak krępacji – głośne, lecz niezauważalne przez teściową reemisje raz spożytej przez nią żywności z dodatkiem „O Jezu” i nigdy „Przepraszam”, zapominanie o brudnej bieliźnie pozostawionej w łazience; suszenie rajstop na urządzeniu grzewczym w salonie.

 

Ech. Długo by jeszcze wymieniać. To będzie moja rodzina. Kacper będzie moim mężem. I co tu dużo gadać. Nie ma lepszej pointy, niż podkreślenie mojej bezczelnej świadomości, że ona o moim nieuniknionym, brutalnym i złośliwie zaplanowanym w każdym szczególe wtargnięciu do jej cudowanego, spokojnego jak dotąd świata, doskonale wie. Oj, wie :-) .

 

 

Odpowiedzi: 5 do "Teściowa"

hehehehe nie zazdroszczę… moja 3 lata nie przyjmowała do wiadomości faktu mojego istnienia… przez 3 lata zostawałam co weekend sam w domu, bo mąż jechał do mamusi… a teraz… jak to kiedyś przewidział.. jestem najlepszą synową… (co prawda tylko nas dwie)… jednym słowem przeczekaliśmy ją…

Gratuluję Najlepsza Synowo :-) .

co będzie z teściową, gdy będzie już mocno stara i Twój mąż zaproponuje, by z Wami zamieszkała?

Nie mam pojęcia, co będzie. Może pozna jakiegoś dżentelmena do tego czasu, a może postanowi na starość wyjechać do Honolulu, albo zostać światowej sławy piosenkarką zagraniczną :-) .
Nie ma sensu myśleć o przyszłości, bo z naszych prognoz śmieją się bogowie.
Jeżeli natomiast sytuacja sprawi, że będzie potrzebowała naszej opieki, to ją otrzyma.

Hmm… Widze, ze musicie bardzo lubic te wizyty, skoro ciagle sie na nie zgadzacie…
No tak, w koncu trudno powiedziec rodzinie partnera, zeby pilnowala swojego nosa.

Dlatego najlepsze sa sieroty – cala gama problemow znika wtedy z zycia…

Napisz odpowiedź