ProDay

Trójkąty

Posted by: proday on: 22/02/2008

Ponieważ zostałam zaatakowana, pogrążę się.

Ponieważ jestem półsierotą, bawię się w tego konsekwencje. Ojciec się czasem odezwie, ale czkawką się to macosze odbija.

Padam ofiarą pożądania, co psuje mi często ambitne plany. Podobno dyrektorskie stanowisko, które mam objąć za parę dni, również pojawiło się z tego powodu. Przynajmniej tak plotkują już podwładni, którym nie miałam jeszcze nawet okazji ręki uścisnąć.

Jestem denerwująca i nadambitna. To najprawdopodobniej z powodu dużych wymagań stawianych mi w dzieciństwie. Czego to ja robić nie miałam! Jeździć konno. Grać na fortepianie. Mówić w trzech językach. Gdy przyniosłam 3 z geografii w czwartej klasie podstawówki, ponieważ nie byłam mentalnie i czasowo gotowa na to, że na tym etapie nauczyciele już pytają, wysłano mnie na korepetycje. Półroczne korepetycje. Przerobiłam roczny materiał.

Mam smutne życie, zamożnej, inteligenckiej kretynki, która to pozjadała wszystkie rozumy, ale się trzęsie jak osika na myśl o cudzym zdaniu.

Szukam debila, który mnie wkurzy. I będzie kokietował opisami metr osiemdziesiąt cztery. Wymagającego. Zwalonego wampira emocjonalnego. Najlepiej z trudnym dzieciństwem. Najlepiej takiego, który to mnie nie doceni. Najlepiej daleko stąd tak, abym mogła robić, co mi się zechce i postarać się sama o siebie.

Bo aktualnie mam wszystko na wyciągnięcie ręki.

Z normalnych facetów robię podnóżki. Bo normalni za bardzo lubią moje duże, jędrne cycki. Albo moje szpilki – to ukłon w stronę byłego, Filipa.

Obraziłam się dzisiaj na świat. Foch. Dobranoc.

 

Odpowiedzi: 23 do "Trójkąty"

ps. w dodatku mojego bloga przeszperał dzisiaj ktoś, kto w google’u wpisał “tracę przyjaciół, zyskuję wrogów”.

Dobra, dam ci zajęcie, bo widzę, że nie masz co robić… ;]
http://ztejstronyja.wordpress.com/2008/02/21/kobiety-suki/

Powodzenia.
Zabij…

A tak na serio, to czy mi się tylko wydaje, ale czy ty ostatnio nie wspominałaś czegoś o teściowych i prezentach porno?

Może mam porytą moralność… Ludzie czasami tak miewają…

frustrat,

polecialeś do mamusi o pomoc?

Tak. Nie moglem sobie sam poradzic. Za dobry jestes…

może zostaniemy przyjaciółmi?

No to jest 1:1, Fru,
mamy forum randkowe number two.

@ sukinkot: http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Emo_(ludzie)
Ale fakt, przyjaciel by ci się przydał. Idź z kimś pogadać, a nie wypisujesz te brednie.
Temat zamknięty, to jest heteroseksualne forum randkowe.

@ProDay: Troche ekshibicjonistyczne to forum randkowe… ;]

@Frustrat: Od razu ekshibicjonistyczne! Daj spokój – każdy ma prawo być sobą i to wyrażać! Nie czepiaj się chłopaka. Nonsensopedia nic tu nie da. Nawet jeśli mu wskaże, że nie jest sam.

@Sukinkot: http://rozmowywtoku.onet.pl/kontakt.html

W kwestii ekshibicjonizmu, bardziej chodziło mi o Ciebie… ;]
Lubisz być w centrum uwagi, prawda?
Jedynaczka? ;]

ehhhh też bym chciała mieć duże cycki…

@frustrat; Nie no, ‘powasznie’??? Piłeś do mnie? Dzięki za understanding. Men stick together no matter what? Kiss my asphalt ;-) .

@skem: dzięki za komentarz. Wiem, że nie było łatwo. I wybacz, że Cię naraziłam na to moje wynaturzenie. Nawet po przespanej grzecznie nocy nadal uważam, że nie miałam wyjścia ;-) .

@proday: twój post dowodzi tylko mojej teorii, że dziwnym trafem w blogowisku podobieństwa się przyciągają…. dziwne, doprawdy dziwne…

Ja mam inną teorię dotyczącą magnetyzmu przeciwieństw, ale ponieważ poruszyłyście tematykę piersi, nie wypada mi się mądrzyć.

@ Skem: Mam wrażenie, że przegapiłaś generalną, istotną część wypowiedzi ProDay, bagatelizując resztę…

Otóż, ona mówiła o dużych JĘDRNYCH cyckach, a ty swoje życzenie/marzenie wyraziłaś jedynie w stosunku do rozmiaru. Popraw się, bo ta pominięta przez ciebie cecha robi różnicę.

No, to obniżyłem średnią poziomu wypowiedzi na WordPressie…

@ ProDay: Czy w szkołach PR uczą, że jeżeli powiesz coś po angielsku, to brzmi to bardziej intensywnie, dosadniej, treściwiej, niż po polsku? Czy to po prostu element kreacji wizerunku bycia “cool”…?
;]

Lubisz się drażnić? ;]

@Frustrat: Chyba stworzyłeś nową teorię PR? Naprawdę tak to działa?

ps. Skem pisała o magnetyzmie podobieństw, nie przeciwieństw.

Działa tylko na tych closed minded fools, którzy za cholerę nie potrafią wykreować odpowiedniego self image, przez co starają się naśladować to, co jest trendy i cool.

Co do Skem, fakt, nie wiem skąd to wytrzasnąłem. Po prostu szukałem czegoś tytułem wstępu, a że nie znalazłem, podświadomie naciągnąłem sobie rzeczywistość. Dziękuję za uwagę.

Czyli, że trendy i cool jest posługiwanie się anglojęzycznymi zwrotami w polskiej mowie potocznej? Nadąrzam? Ups, znowu prowokacja. Nadążam?

Czyli, że chyba…

Foch, skąd to znam, ale foch ma sens, gdy ma konkretnego adresata, uosobionego postacią człowieka najlepiej. Choć z drugiej strony się zastanawiam, zamiast strzelać fochy do Narzeczonego, może by tak do świata, otwarcie i niepersonalnie. Bo ja też półsierotą jestem i równie często szukam kogoś kto potwierdzi, jakiż to ból i problem w życiu sprawia. I to prawda, skopane życie – może za dużo powiedziane, ale jakaś taka pustka, mentalna niedojrzałość emocjonalna, dysfunkcja społeczna. Bo kto to jest tatuś, ten facet u boku mamy – nie wiem, nie pamiętam, nie było mi dane. Wiesz, wydawało mi się i chyba w podświadomości czasami się tego boję, że przez ową dysfunkcję społeczną, nie będę potrafiła stworzyć modelu rodziny,takiego jak to w filmach, amerykańskich szczególnie pokazują:). A jednak, mój wspaniały Narzeczony pomógł mi przejść przez ten strach bycia półsierotą płynnie. Dosłownie – płynnie, nie poczułam, że mam problem ze zrozumieniem miejsca faceta w związku. On jest, na swoim miejscu dodam, przytula często (tutaj się ta dysfunkcja objawia – tatusia nie było, więc nie miał kto przytulać), a zatem przytulania było mi zawsze mało. Odkryłam teraz sens w przytulaniu, czego na początku wydawało mi się – nie potrzebuję, a jednak – to jest to, co my półsieroty potrzebujemy najbardziej: nadmiernej troski, przewrażliwienia wręcz na naszym punkcie (a może to już egoizm). Tego Ci życzę, sama nie potrafiłam się do niedawna przytulać, a teraz nie potrafię bez tego żyć:-)

Hellinger, jeden z większych mózgów psychoterapii, stworzył dosyć skomplikowane twierdzenie, które pokrótce wskazuje, że dobry kontakt z matką ułatwia kontakty w sferze prywatnej, zaś kontakt z ojcem pozwala prawidłowo funkcjonować w życiu zawodowym.
Ja nie miałam matki – stąd trudne relacje i niedojrzałość do związku w zamian za szybką karierę :-) .

To tylko ogólna teza, która potwierdza się w moim życiu. Wiadomo, że ta sfera w przypadku każdego z nas jest bardziej skomplikowana. Osobista. O Hellingerze pisałam w tekście ‘depresja zaraz wracam’ (28 marca 2007). Polecam jego mądrości.

A co do przytulania. Tę blokadę również mam za sobą. Inne lęki, obawy – cóż, powtarzam sobie: Nos do góry!

Dzięki za ciepłe słowo :-) .

frustrat: czyżby?? a może czytasz zbyt wprost…

Dodaj komentarz