Posted by: proday on: 25/02/2008
Jutro wielki dzień! Moja przedpremiera w nowej pracy. Wszystko przygotowane. Spotkanie umówione. Prezentacja napisana. Z trudem, ale jakoś wyszło. Bilet zabukowany. Sukienka przygotowana.
Ja spanikowana. Spojrzałam na paznokcie. Znowu odrapane. Czuję ścisk w gardle. Zjadłam tylko śniadanie. Nie wiem, już czy to z nerwów, czy z braku czasu.
Wpadłam dzisiaj na moment do starej firmy. Uściskałam kilka torsów, ucałowałam parę policzków. Kasowałam mimochodem smsy z telefonu, który muszę oddać. Pouśmiechałam się trochę przy tym.
Ot, przykłady:
1. Dziewczyna odpowiedzialna za realizację projektu w terenie: Wyślij jakiś tel. do psychola. Podobno masz.
2. Account ze spotkania z klientem, pisząc pod stołem: Gadałaś z tym mimem? On jest zabukowany. Czy?
3. Agencja ma za minutę dosłać ulotkę dla klienta, abym mogła pokazać. Grafik: Awers jest, ale nie rewers.
4. Przy pisaniu scenariusza, oczywiście w ostatniej chwili, kolega odpowiedzialny za podwykonawcę od konkursów: 1. przejazd po rolerach na czas; 2. przeskok na długość, ale wzwyż i jeszcze coś z tyczką albo beczką. Pomyślę i napiszę.
5. Klientka w sprawie kosztorysu: To będzie 2000 sztuk po 70 złotych. Marża 15% – ok. Daj znać, ile to będzie nas kosztowało.
Zabawnie było w tej mojej firmie. Tak zdystansowana do starego, a niepewna nowego, siedzę tu skulona, jakby mi ktoś miał przyłożyć.
Postanowienie na jutro? – prostuję się.
Profesjonalizm pełną gębą. Przez łzy. Ściema na maksa. Wiem wszystko. Mam odpowiedź na każde pytanie. Niczego się nie boję. Ten projekt to dla mnie pestka! Dam radę. Biorę się w garść. Jezus mnie kocha. Będzie dobrze. Uda się. Nie zawiodę. Jestem the best. Mam siłę. Czuję to. Nieeeeeeeeeee polegnę! Będę walczyć. Mam dla kogo żyć. Chcę mieć dziecko. Świat jest piękny. Peace&love. Victoria. W piątek impreza. Trzy dni urlopu. Szacun, Proday. Kąsasz bryłę. Kumasz czaczę. Łapiesz w dechę. Jesteś młoda! Ludzię Cię lubią. Ty, mega mózgu! Nie lecisz na prochach. Nie walczysz z cellulitem. Jesteś rąbnięta, ale nikt o tym nie wie. Babcia się za Ciebie modli. Pokaż im siłę goryla!
Mam nadzieję, że w ten oto sposób nikt z uczestników jutrzejszego spotkania nie zginie. Może ja. Ale płakać będę Wam jutro
.
26/02/2008 @ 12:40 am
No tak to bywa. To może sobie przynajmniej poklikaj.
Przepraszam, nie mogłem…