ProDay

Trochę ciężki dzień

Posted by: proday on: 26/02/2008

Otworzyłam dzisiaj zaległą pocztę jeszcze z byłej pracy. W jednej z kopert znajdowała się oferta sponsorska podróżującej wystawy „Pociąg do historii”. Jak zawarto w liście przewodnim podpisanym przez Marka Mutora, dyrektora ośrodka „Pamięć i Przyszłość”: (…) Historyczna ekspozycja ulokowana w pociągu towarowym, która przyjeżdża do stacji zlokalizowanych głównie na terenach ziem zachodnich Polski, staje się każdorazowo wyjątkowym wydarzeniem kulturalnym na terenie miejscowości”.

Do oferty dołączono również zdjęcia z wystawy oraz przewodnik. Ten ostatni prowadzi przez historię począwszy od wybuchu II wojny, przez okupację niemiecką, okupację radziecką, polskie państwo podziemne, powstanie warszawskie, Teheran, akcję Wisła, terror stalinowski, orędzie biskupów polskich…; sytuację po grudniu’70, stan wojenny, niepodległość, lata 90-te, w tym powódź 1997 roku.

***
Przeleciałam przez kartki, wzdychając na tyle ciężko, aby Kacper usłyszał, jaka jestem dzisiejszym dniem zmęczona. Jakie przeżywam katorgi, jak mi źle. Jak ciężko dzisiaj pracowałam. Jak bardzo potrzebuję pochwały. I wsparcia. I atencji. A jeśli tego nie otrzymam, to moje życie stanie się co najmniej jednowieczornym koszmarem.

***

Bezwiednie zatrzymałam się na stronie 14. przewodnika po wystawie na Grypsie z Pawiaka, znajdującym się w Muzeum Niepodległości:

Leoniak, prosi zawiadomić matkę adres (słowo podkreślone) Ogrodowa nr 69 m. 57 oto żeby przysłali paczki choć samego chleba. paczki można przysyłać do 5 hl miesięcznie. można też posyłać z prowincji pocztą nadawca może być znajomy mieszkającej na prowincji. Prosi (słowo podkreślone) brata żeby się zajoł sprawą jego mieszkania i jeżeli ma możność żeby pomógł żonie. był już na badaniu nic mu nie udowodnili powiedzieli że będzie zwolniony. zasadniczo nie jest tak źle tylko brakuje chleba warunki są możliwe. bez powodów nie biją. na badaniu batów nie dostał. czuję się dobrze. ma nadzieje że wkrudce wruci do domu. Pozdrowienia dla żony, dziecka, Matki i brata.

 ***

Zamknęłam przewodnik. I przez kilka minut przyglądałam się okładce.

- Chcesz, Mysza, herbaty? – przerwał Kacper.
- Zaraz sobie zrobię – odpowiedziałam. Nie idziesz do kina?
- Idę, idę. Potrzebujesz czegoś?
- Nie, dziękuję, Skarbie. Baw się dobrze.

Odpowiedzi: 11 do "Trochę ciężki dzień"

Śmiesznie wyglądają nasze problemy przez porównanie do przeszłości…
Zawsze zastanawiało mnie, jak obecne społeczeństwo poradziłoby sobie w takich sytuacjach. Potrafimy stresować się do potęgi wyładowaną baterią w telefonie, czy korkami na ulicach. Co gdyby wpakowano nas do zatęchłej klitki, pobitych, wycieńczonych, z wizją rychłej egzekucji… Świadomość, że życie się skończy z reki znienawidzonego wroga, bez krzty szacunku dla nas…

A kiedy ktoś już jakimś cudem wyszedł z takiej sytuacji, nie było psychologów, tabletek, grup wsparcia…

Była tylko pokryzysowa rzeczywistość, pełna złamanych ludzi…

Pokora. Zapomniana już wartość.

Trudno być dzisiaj przebojowym, pewnym siebie, odnoszącym sukcesy prywatne i zawodowe, będąc jednocześnie pokornym…

Świat się zmienia, to nie nasza wina. To zasługa przeszłości. Nierzadko trudnej.

Warto mieć tego świadomość na codzień. Chociaż czasem ciężko…

Ale z drugiej strony sytuacje stresowe generowane przez współczesny tryb życia, nie zagrażają nam może bezpośrednio, ale są jedynymi, jakie znamy i do jakich przywiązujemy uwagę. Tamci ludzie byli wychowani inaczej, my również.

Dlatego nie sadzę, że porównywanie naszej obecnej sytuacji i problemów, do problemów czasów kryzysu, jest dobrą drogą.

Dla Ciebie najważniejsze jest w tej chwili to, z czym ty sama się zmagasz (vide nowa praca). Świadomość przeszłości, a przeżywanie jej, bagatelizując teraźniejszość, jest nędznym rozwiązaniem.

Odbiera ci to prawo do dokonywania własnych ocen rzeczywistości, stawiając na spalonej pozycji. No i nie współgra z Tobą, bo sama wiesz, co tak naprawdę ci w danej chwili leży na sercu.

W skrócie – pochwała, wsparcie, uwaga. To jest ci potrzebne i sama to napisałaś. Dlaczego chcesz na siłę odebrać sobie prawo do tego, stawiając się w jednym rządku z tragediami?

Skoro na to zasłużyłaś, to to weź. Należy ci się.

Wiesz, z dystansu sprawa wygląda komicznie. Napisałeś mądre, oczywiste sprawy. A pękło.
Poryczałam się. To dobrze. Dalej ryczę. Nic to. Czasami trzeba. Nie zdarza mi się zbyt często.
Po prostu ciężki dzień. Ryczę i śmieję się z siebie.
Śmieszna płacząca Proday :-) .

Poryczałaś się przed, czy po moim komentarzu?
Bo być może odkryłem w sobie kolejną “supermoc” – doprowadzanie nieznajomych do płaczu…
;]

Pękło? To dobrze – parafrazując jednego pisarza, wypłakać się, to jak wysikać to wszystko na glebę. Pozostajesz z uczuciem ulgi…

Smile ProDay! Dajesz radę!

No właśnie przywaliłam o glębę. Tylko płeć przeciwna potrafi porównać nasze łzy do sikania…
Faktycznie skonfrontowałeś supermoc z ciemną stroną mocy ;-) .

Zdarza mi się zabłysnąć w sposób, niestety, niedoceniany przez płeć przeciwną.
Faceci są jednak do niczego, jeżeli chodzi o pocieszanie. My chyba nie łapiemy o co chodzi w tej idei… :)

A wasze łzy to zwykła woda z solą. Nie gloryfikuj. Gdyby naprawdę były potrzebne, robilibyśmy je sobie w kuchni…

Hmm… Późno już. Zaczynam wypisywać głupoty…

czy to tak trudno poprosić wprost??

@Frustrat: To nie głupoty. Po prostu Nigella zawróciła Tobie we łbie.

@Skem: Wiesz – to by było zarządzanie przez cele. Luz. Ale o ile strategia rozpisana, o tyle moja taktyka kuleje. Stąd mechanika Kacpra z lekka nie domaga. I tak to się kręci. Hej ho, hej ho ;-) .

AD.1 – Pfffffffff… [tłum. popularna ostatnio forma negacji.]
AD.2 – Bez wojska nie wygrasz bitwy. Bez taktyki zapomnij o strategii.

Dzięki ‘Mistrzu’, pfff.

O! Role-play? ;]

Pewnie, dajesz, dajesz!

Dodaj komentarz