Posted by: proday on: 28/02/2008
No i jestem po badaniach okresowych. Minimalnie wymagany poziom hemoglobiny i zaniżone erytrocyty. Pan Doktor powiedział, że to z tego powodu, że jestem dynamiczna. Po czym powołał się na dietę. Nie wolno mi jeść, co popadnie. Mam się zastanawiać nad codziennym doborem diety. – Niedowaga, Pani ProDay! W Pani wieku to dosyć niebezpieczne. Chyba chce Pani mieć dzieci? – przygwoździł mnie do niewygodnego krzesła. – A co to jest PR Director? – To taki dyrektor w agencji reklamowej. Od wizerunku klientów – odparłam, czując się jak najbardziej żałosną istotą na świecie. – Aha, to ja mam tutaj przykład PR. Kazali nam dawać pacjentom kopertę, aby mogli sobie schować wyniki – uzasadnił. Uśmiechnęłam się. – Wie Pani, bo ja tak sobie żartuję, że kiedyś to nam dawali wypchane koperty , a teraz my Wam oddajemy puste, hehe – wymusił mój uśmiech.
Proszę sprawdzić, czy Pani dane się zgadzają. – Si – potwierdziłam jakby nie na przesłuchaniu. W takim razie zadam teraz Pani kilka pytań.
Nie czekając na moją reakcję rozpoczął: Padaczka, choroby układu moczowego, kostnego, choroby psychiczne… – Nie wiem, czasami się zastanawiam, czy nie jestem wariatką – przyświrowałam. – O, dzisiaj miałem taką jedną psychiczną – zaprzeczył.
Zastanawiałam się w tym czasie, czy opowiadać o depresji. Jestem przyzwyczajona do tego, że lekarzom się płacze. – Choroby w rodzinie: schizofrenia? Nie. Rak? Tak. Złośliwy? Tak. Gdzie? (wiadomo, co chciałam powiedzieć). U matki. Czego? (nie wiem czego
). Sutka. Odchrząknął, skazując mnie na perspektywiczną śmierć z tej samej przyczyny. Pali Pani? Czasami. Ile? Trochę. Wpisał coś ad hoc. Od kiedy? Pierwszą fajkę miałam w ustach, gdy skończyłam 15 lat. Ale to nie byłaby dobra odpowiedź. – Proszę zapisać, że od pięciu.
Jak się Pani czuje ogólnie? Jak Pani ocenia swój stan zdrowia? Luksusowo – odparłam. Dobrze – wpisał. Proszę się rozebrać. Rozbierając się przewróciłam parawan. Proszę dopisać w wywiadzie – niezdarna – zażartowałam. Uśmiechnął się. Widzę, że jest Pani bardzo otwarta na siebie. Cokolwiek miałam przez to rozumieć. Osłuchał. Ostukał. Czynniki szkodliwe w poprzednich miejscach pracy? Komputer. Mogę się ubrać? Tak. Wcześniej Pani pracowała z komputerem? Nie, ot tak ze mnie zrobili dyrektora. Wcale nie pracowałam na to ostatnie sześć lat – cisnęło mi się na usta. Tak pracowałam. Gdzie, na jakim stanowisku i jak długo. Dyktando wykazało, że średnio co 2 lata zmieniam pracę.
No dobrze. W taki razie badania są ważne przez następne cztery lata. Ale podejrzewam, że Pani i tak wcześniej zmieni pracę – zasugerował odkrywczo. Myślę, że tak. Aby? – zadał pytanie niezwiązane z przedmiotem rozmowy. – Aby urodzić dziecko, ustatkować się. Aby znaleźć ciepłą posadę. Dojrzeć. – Do związku? – przerwał mi. Też – odpowiedziałam. Jeszcze Pani nie dojrzała? – osądził. Jeszcze nie. Moja odpowiedź zapisał najprawdopodobniej w rubryce choroby psychiczne. Wreszcie podziękował. Dziękuję. Do widzenia – pożegnałam się zmieniając ton głosu z prześladowanej na dziewczęcy. Powodzenia, Pani ProDay – zaznaczył moje nazwisko. Wyszłam.
- Co tak długo? – spytała mnie czekająca na zewnątrz Hania. Nic, Kochana, nic. Nie wiedział, co to PR. Tłumaczyłam.
28/02/2008 @ 11:35 pm
Zawsze zastanawiało mnie po co są te parawany…
Żeby niespodzianka była większa…?
Może Pani PR Director się wykaże?