Posted by: proday on: 01/03/2008
Padam z nudów. Nie ma to jak się rozchorować na dwa dni przed rozpoczęciem nowej pracy. Czytam wszystko jak leci: blogi, portale informacyjne, maile, gazety pod ręką. Gdyby mi ktoś tutaj podrzucił materiały propagandowe grup nazistowskich, najprawdopodobniej również przejrzałabym je od deski do deski.
Kacpra wysłałam samotnie na imprezę. Postanowił pójść z kolegą. Krzysiek podjechał po niego i wszedł do domu. Miałam wrażenie, że na mój widok zacznie krzyczeć, ale podejrzewam, że w jego wieku i z jego doświadczeniem widok kobiety w dresie, z czerwonym nosem i wczorajszą fryzurą nie jest niczym szczególnym. Na tej podstawie postanowiłam się tym spotkaniem nie przejmować. Nie mam pojęcia, gdzie idą i jakie mają plany. Zwłaszcza, że przed udzieleniem odpowiedzi na każde zadane przeze mnie pytanie, Krzyśkowi towarzyszył nerwowy odruch spoglądania na Kacpra.
- O! Patrz, Stary, co mam – krzyknął mój domowy Inteligent, przerywając przesłuchanie. Poppersa!
Krzysztof nie ukrywał zadowolenia. Co prawda osoba postronna mogłaby rozpocząć snucie podejrzeń o urozmaicone życie seksualne obu panów, bądź też o niecne, zdradliwe względem mnie, plany. Nic z tych rzeczy. Podejrzewam, że pójdą do Krzyśka, aby w towarzystwie filmowych kobiet, wywąchać całą buteleczkę specyfiku.
Przyznaję, że dałam się raz namówić. Nic specjalnego. Niektóre źródła jednak przedstawiają go jako męski afrodyzjak, więc to tłumaczy sprawę.
Poszukałam w sieci. Poppers to azotan amylu. W formie bezbarwnego płynu, dość silnie żrący, w technice służący do czyszczenia głowic magnetowidowych. Posiada silne właściwości polegające na rozszerzeniu naczyń krwionośnych, powodując wzrost ciśnienia krwi i szybszą akcję serca. Przyjmowany poprzez krótkie inhalacje. Z uwagi na silne właściwości żrące zabroniony jest bezpośredni kontakt z ciałem, w szczególności z błonami śluzowymi. Wypicie grozi skutkiem śmiertelnym.
Napisali też, że nie jest narkotykiem. Nie rozumiem zatem, dlaczego jest całkowicie zabroniony w Wielkiej Brytanii.
Zaczęłam się niepokoić. Tak po babsku. Zadzwoniłam do Kacpra.
Jak zwykle na wstępie rozmowy powitały mnie odgłosy powstrzymywanego męskiego śmiechu. Kacper przypasował sobie do mojego numeru dzwonek z dźwiękiem pykającego radaru i informacją: Twoja kobieta cię namierza! Pyk, pyk. Twoja kobieta cię namierza. Co też, gdybym miała to ocenić pod kątem zawodowym, utrudnia komunikację.
Z podniesionym poziomem testosteronu, przemówił:
- Co, nie mogłaś już beze mnie wytrzymać, hehe? – spytał lekko pod publikę tonem niskim, jakby w wieku dojrzewania przeszedł co najmniej poczwórną mutację.
- Słuchaj, Kacper, ja tu wyczytałam, że pod żadnym pozorem nie można tego pić (cholera wie, co by im przyszło do głowy).
- Czego pić? – nie zrozumiał.
- Poppersa.
- Tak? No luz. Nie będziemy. No, co Ty! Wiem!
- To dobrze – ulżyło mi.
- Słuchaj, my wpadniemy jeszcze na moment do domu, bo zapomniałem czegoś. Za jakieś piętnaście minut. Żebyśmy Cię nie zaskoczyli.
Mój odruch obronny nie pozwolił mi spytać, o czym zapomniał.
Po chwili usłyszałam klucze w drzwiach. Krzysiek wyruszył w moją stronę z gotową opowieścią, aby mój mózg nie zdążył zareagować na tego ważniejszego faceta. Gdybym była szybsza najprawdopodobniej popchnąłby mnie do tyłu. Tylko przez jego ramię zobaczyłam Kacpra grzebiącego w płytach DVD z durnowatym uśmiechem.
- To, cześć, Mysza – Kacper pożegnał mnie szybko.
- Będzie wieczór ambitnego kina, hehe – przycwaniaczył Krzysiek.
I tak sobie pomyślałam, po co w ogóle było pytać. Odnoszę wrażenie, że oni są przecież tacy przewidywalni. Takie to moje zezowate szczęscie
.
@mijo: chyba tak jest…
@proday: moj rzadko idzie na meskie imprezey, w zakresie obowiazkow ma imprezowanie, wiec jak tylko moze jest w domu, poki co wyjazdy na mecze polskiej reprezentacji, to jedyny rytuał, którego nie może sobie odmówić i nigdy mu go nie zepsuję swoją obecnością, zresztą co może być fajnego w towarzystwie 12 naprutych facetów ;P, no i jeszcze do tego ten mecz… nidy nie wiadomo, czy w nagrodę, czy za karę ;P
01/03/2008 @ 8:29 pm
wow! popersa nie próbowałam nigdy. muszę nadrobic
. to co napisałaś o szczęściu brzmi gorzko. czytam twoje teksty i wiem ze to długi zwiazek. chyba jest tak ze poxniej juz wszystko o sobe wiemy
.